Koniec marzeń polskich siatkarzy o medalu Igrzysk Olimpijskich w Rio

Polacy przegrali ćwierćfinałowy mecz z reprezentacją Stanów Zjednoczonych 0-3 i tym samym odpadli z turnieju olimpijskiego.

Pierwszy ćwierćfinał zwycięski dla Rosji!

W pierwszym ćwierćfinale reprezentacja Rosji zdecydowanie pokonała 3:0 niespodziankę tego turnieju, Kanadę. Tym samym zapewniła sobie udział w półfinale Igrzysk Olimpijskich w Rio.

Włoska samba w Rio

Włosi zostali kolejnymi półfinalistami turnieju siatkarskiego podczas Igrzysk Olimpijskich w Rio de Janeiro. W hali Maracanazinho bez większych problemów ograli Iran 3-0.

IO: Gospodarze ostatnim półfinalistą turnieju!

W ostatnim spotkaniu ćwierćfinałowym Brazylijczycy potrzebowali czterech setów, by pokonać reprezentację Argentyny i awansować do półfinału Igrzysk Olimpijskich, gdzie zmierzą się z reprezentacją Rosji.

sobota, 27 sierpnia 2016

Jurij Mariczew nie będzie trenerem Chemika Police

Jurij Mariczew nie będzie trenerem mistrzyń Polski w przyszłym sezonie. Kontrakt został rozwiązany za porozumieniem stron.
Nowy prezes Chemika, Paweł Frankowski stwierdził, że filozofia budowania drużyny zmieniła się od stycznia, czyli momentu, gdy podpisano umowę z rosyjskim szkoleniowcem. Według oficjalnej strony klubu, plan szkoleniowy nie zmieni się. Nazwisko nowego trenera poznamy w poniedziałek, czyli 29 sierpnia. 

Anna Bartłomiejczyk

środa, 24 sierpnia 2016

Bełchatowski komplet już za 12 dni

Siatkarze PGE Skry Bełchatów od kilku tygodni przygotowują się do kolejnego sezonu ligowego. Nie są jednak w komplecie. Jak informują władze klubu do trenujących w Hali Energia jako pierwsi dołączą przedstawiciele sztabu szkoleniowego następnie udział w zajęciach wezmą przyjmujący Bartosz Bednorz oraz środkowy bloku Karol Kłos. 


Reprezentacyjny asystent Stephana Antigii, Philippe Blain do zespołu dołączy 29 sierpnia. Razem z Nim w Bełchatowie pojawi się Robert Kaźmierczak oraz Wojciech Janas. Cztery dni później do grupy trenujących dołączy Bartosz Bednorz natomiast 5 września treningi wznowi Karol Kłos. 
W chwili obecnej w pierwszym etapie przygotowań pod okiem Krzysztofa Stelmacha bierze udział jedenastu siatkarzy.  29 sierpnia Bełchatowianie rozpoczną drugi etap treningów a już 3 września w Kępnie zagrają mecz kontrolny z AZS Częstochowa. 

Anna Frankowska.

niedziela, 21 sierpnia 2016

Brazylijczycy ze złotem Igrzysk Olimpijskich!

W finałowym meczu Igrzysk Olimpijskich w Rio gospodarze, czyli reprezentacja Brazylii pokonała Włochów 3:0. Tym samym to Canarinhos stanęli na najwyższym stopniu podium odbierając Rosjanom tytuł mistrzów olimpijskich.

Źródło: FIVB

Początek pierwszego seta to lepsze wejście w mecz reprezentacji Włoch, a szczególnie przyjmującego Zaytseva. Brazylijczycy jednak szybko odrobili straty i doprowadzili do remisu 6:6. Dzięki dobrej zagrywce Włosi osiągnęli 3 punktową przewagę i wydawało się, że mogą prowadzić spokojniejsza grę, jednak Lucarelli również nie wytrzymywał ręki w polu serwisowym i dzięki temu Canarinhos wyszli na prowadzenie 13:12. Dobrą zagrywką popisał się także Mauricio Souza i przewaga Brazylii wzrosła już do 4 punktów (16:12). Widząc bezradność Włochów w przyjęciu trener Gianlorenzo zdecydował się na zmianę w przyjęciu- za Lanzę wszedł Rossini. Punktowa przewaga reprezentacji Brazylii utrzymała się aż do końcówki seta, jednak czasem przytrafiały jej się błędy autowych zagrywek. Włosi ciągle jednak dążyli do odrobienia strat i dzięki swoim skutecznym blokom oraz błędom Brazylijczyków zmniejszyli przewagę do 2 punktów i mieli jeszcze szansę na zwycięstwo w tym secie. Jednak po błędzie Zaytseva w zagrywce to Brazylia wygrała pierwszego seta 25:22.

Druga partia to znów lepszy początek w wykonaniu reprezentacji Włoch i nieznaczna przewaga nad siatkarzami z Brazylii. Obie drużyny w tym okresie gry popełniały sporo błędów, dobrymi atakami popisał się Lucarelli, jednak dalej to nie wystarczyło, by zniwelować 2 punktowa przewagę, która zbudowali Włosi. Dopiero przy stanie 9:9 dobra zagrywka i błędy przeciwników doprowadziła do wyrównania. Środek seta to przebudzenie Canarinhos i wypracowanie 2 punktowej przewagi (13:11). Świetnymi zagrywkami Fontelesa w tym momencie seta siatkarzom Brazylii udało się zaskoczyc Włochów. Jednak Zaytsev kolejny raz wykonał skuteczne i efektowne ataki, dodatkowo dołożył dobra zagrywkę, czym doprowadził do remisu 15:15. Od tamtej pory obie drużyny prowadziły wyrównaną walkę punkt za punkt i wiadomo było, że żaden zespół nie odda tego seta tak łatwo. Przy stanie 21:20 Włosi mogli uzyskać dwupunktową przewagę, jednak po challengu sędziowie orzekli aut po ataku Zaytseva. Mimo zaciekłych obron siatkarzy Gianlorenzo mylili się oni w decydującym ataku, co doprowadziło do pierwszej piłki setowej dla Brazylii. Włochom udało się obronić dwa setballe, więc trener siatkarzy z Brazylii zmuszony był wziąć czas, by przerwać dobra passę przeciwników. Włosi wykorzystali swoje szanse i mieli dwie piłki setowe, jednak w kluczowych momentach mylili się w polu serwisowym. Ostatecznie to podopieczni Bernardo Rezende okazali się zwycięzcami seta przy wyniku 28:26 i prowadzili już w meczu 2:0.

Trzeci set to próba nawiązania walki z reprezentacją Brazylii, przy stanie 6:5 Włochom udało się uzyskać jednopunktową przewagę. Jednak to ataki Brazylijczyków, niesionych dopingiem swoich kibiców wydawały się mocniejsze i bardziej efektowne. Posiadali także lepsze przyjęcie, co ułatwiało Canarinhos wyprowadzanie ataków ze środka. Dzięki dobrej zagrywce Lucasa Brazylia przy wyniku 13:11 uzyskała 2 punktową przewagę. Podczas środkowej części seta lepsi okazali się Włosi, jednak po kontrowersyjnej decyzji sędziego Brazylia wykorzystała chwilową słabsza grę przeciwników, odrobiła straty i doprowadziła do remisu (17:17). Włosi coraz częściej zaczęli się gubić, popełniać proste błędy, które mogły zaprzepaścić szansę na wygranie tej partii. Końcówka partii to jednopunktowa przewaga reprezentacji Brazylii (23:22). Brazylijczycy coraz bardziej zbliżali się do wygranej w tym meczu i całym turnieju. Włochom po atakach Zaytseva udało się doprowadzić do 24:24. Jednak po obronie dwóch piłek meczowych Włosi musieli uznać wyższość Brazylijczyków, którzy zasłużenie wygrali 3:0 i zdobyli złoto Igrzysk Olimpijskich w Rio de Janeiro.



Włochy- Brazylia 
(22:25, 26:28, 24:26)

Włochy: Juantorena, Gianelli, Lanza, Zaytsev, Colaci (libero), Buti, Birarelli, Rossini, Antonov.

Brazylia: Bruno, Guerra, Fonteles, Souza, Lucarelli, Lucas, Sergio (libero), Mauricio, Arjona, Wallace.


Kamila Łata 

czwartek, 18 sierpnia 2016

IO: Gospodarze ostatnim półfinalistą turnieju!

W ostatnim spotkaniu ćwierćfinałowym Brazylijczycy potrzebowali czterech setów, by pokonać reprezentację Argentyny i awansować do półfinału Igrzysk Olimpijskich, gdzie zmierzą się z reprezentacją Rosji. 


Fot. FIVB
  
Przed spotkaniem Argentyny z gospodarzem turnieju nie bez powodu wszyscy nastawiali się na prawdziwą wojnę. Albicelestes do ćwierćfinału awansowali z pierwszego miejsca w grupie B, gdzie okazali się rewelacją. Podopieczni Bernardo Rezende natomiast do ostatniej chwili nie mieli pewności, czy znajdą się w kolejnej fazie rozgrywek.  Jednak po zwycięstwie nad reprezentacją Francji,  uplasowali się na  4 miejscu w grupie A i w ćwierćfinale spotkali się z czarnym koniem turnieju. 

Początek spotkania układał się po myśli podopiecznych Julio Velasco. Wyrównana walka toczyła się po obu stronach siatki. Dzięki dobrej skuteczności w ataku, Argentynie udało się odskoczyć rywalowi na trzy punkty. Niefortunny uraz stawu skokowego byłego gracza PGE Skry Bełchatów, Facundo Conte, sprawił, że Argentyńczy zaczęli popełniać błędy.  Chwilową słabość rywala wykorzystali Brazylijczycy, którzy objęli prowadzenie i doprowadzili do zwycięstwa w pierwszym secie 25:22.

W drugiej partii na boisku z powrotem pojawił się Conte przywrócony do zdrowia przez sztab medyczny.  Pojawienie się lidera drużyny wpłynęło korzystnie na grę Albicelestes, którzy tym razem dyktowali rytm gry. Regularność w polu zagrywki oraz skuteczna gra blokiem sprawiły, że Brazylijczycy byli bezradni w tej części spotkania.  Ostatecznie seta wygrała Argentyna 25:17. 

Gospodarze szybko zapomnieli o przegranej w poprzedniej partii i kolejną odsłonę rozpoczęli od kilkupunktowego prowadzenia. Na boisku świetnie radził sobie Fonteles, dobrze znany polskim kibicom z gry na ligowych parkietach. We znaki Argentyńczykom dał się również atakujący Wallace de Souza.  Pod koniec seta na boisko wszedł Jose Luis Gonzalez, który poderwał nieco do gry swoją drużynę. To jednak nie wystarczyło, gospodarze postawili kropkę nad i przy stanie 25:17. 

Ostatnia partia bliźniaczo przypominała początek spotkania. Podopiecznym Julio Velasco udało się kilkukrotnie odskoczyć rywalowi na dwa „oczka”. Wyrównana walka toczyła się niemal przez całą drugą część seta.  Jednak pod koniec to Brazylia pokazała większą siłę obejmując prowadzenie, co pozwoliło na przypieczętowanie awansu do półfinału Igrzysk Olimpijskich.

Brazylia – Argentyna 3:1 (25:22, 17:25, 25:19, 25:23)

Brazylia: Bruno Rezende, Wallace de Souza, Lipe Fonteles, Lucas Saatkamp, Ricardo Lucarelli, Mauricio de Souza, Sergio Santos (libero) oraz Mauricio Borges Almeida Silva, Evandro Guerra, William Arjona

Argentyna: Cristian Poglajen, Facundo Conte, Sebastian Sole, Bruno Lima, Pablo Crer, Luciano De Cecco, Alexis Gonzalez (libero) oraz Demian Gonzales, Jose Luiz Gonzalez, Ezequiel Palacios, Nicolas Bruno

plusliga.pl/własne

Aneta Materna


Koniec marzeń polskich siatkarzy o medalu Igrzysk Olimpijskich w Rio de Janeiro.

Polacy przegrali ćwierćfinałowy mecz z reprezentacją Stanów Zjednoczonych 0-3 i tym samym odpadli z turnieju olimpijskiego.

Fot. FIVB




W pierwszym secie nasi siatkarze nie ustępowali Amerykanom, obie drużyny grały poprawnie, jednak to reprezentanci USA wyszli zwycięsko z tej partii. Nasi rywale konsekwentnie powiększali przewagę w końcówce seta wygrywając go 25:23. Polacy nawiązali walkę, zagrywki Grzegorza Łomacza sprawiały trudność zawodnikom z USA, lecz nie starczyło nam determinacji, aby zacząć ten mecz z przewagą seta i uspokoić grę.

W drugim secie to biało-czerwoni mieli przewagę. Na drugą przerwę techniczną schodzili z boiska przy wyniku 16-11. Wydawało się, że pierwsza partia była dla naszych siatkarzy kubłem zimnej wody i od tego momentu zacznie się popis ich umiejętności, który przypieczętują wygraną w tym secie, jednak z akcji na akcję słabła przewaga Polaków, którzy grali coraz bardziej nerwowo, skutkiem czego Amerykanie odrabiali straty i powoli zdobywali przewagę. Dużą rolę odegrały tu zagrywki Sandera oraz Christensona. Nadzieję naszym zawodnikom dał zepsuty serwis tego pierwszego, jednak zawodnicy USA zdobyli kolejne 3 punkty i ostatecznie wygrali tę partię do 22.

W trzecim secie reprezentanci Stanów Zjednoczonych kontrolowali grę. Polacy starali się odwrócić losy spotkania, jednak Amerykanie nie dali już sobie wyrwać zwycięstwa. Byli w tym spotkaniu po prostu drużyną lepszą, która jest teraz jednym z głównych faworytów do złota. A nasi siatkarze znów muszą przełknąć gorycz porażki. Porażki, która na igrzyskach przylgnęła do nich jak fatum. Miejmy nadzieję, że ta zła passa skończy się za cztery lata i będziemy mogli cieszyć się z naszą drużyną ze zdobytego medalu.

Polska - USA 0:3 (23:25, 22:25, 20:25)



Polska: Grzegorz Łomacz, Bartosz Kurek, Piotr Nowakowski, Mateusz Bieniek, Michał Kubiak, Mateusz Mika, Paweł Zatorski (L) - Fabian Drzyzga, Dawid Konarski, Karol Kłos, Rafał Buszek;


USA: Micah Christenson, Matt Anderson, Maxwell Holt, David Lee, Taylor Sander, Aaron Russell, Erik Shoji (L)



Wojciech Jachym

Włoska samba w Rio

Włosi zostali kolejnymi półfinalistami turnieju siatkarskiego podczas Igrzysk Olimpijskich w Rio de Janeiro. W hali Maracanazinho bez większych problemów ograli Iran 3-0.



Źródło: FIVB

Pierwsza partia tego spotkania pokazała wszystkim jak znakomicie były przygotowane pod względem taktycznym oba zespoły. Od samego początku gra toczyła się punkt za punkt, cios za cios - atak Zaytseva za atak Mahmoudiego. Wynik cały czas oscylował w granicach remisu. O losach seta zadecydować więc musiała gra na przewagi. W ciągu jej trwania oba zespoły dały się ponieść emocjom- przejawiało się to głównie w liczbie zepsutych zagrywek. Różnicę jednak uczynił naturalizowany Kubańczyk Osmany Juantorena- to właśnie on kończył większość akcji ofensywnych drużyny Italii. Set zakończył się efektownym, podwójnym blokiem Włochów na atakującym Iranu przy stanie 31-29.
Kolejna odsłona rozpoczęła się od podobnego scenariusza. Oba zespoły bombardowały się efektownymi atakami. Jednak od remisu 15-15 sytuacja diametralnie się zmieniła. Świetne serwisy Antonova, uważna gra w obronie oraz bloku, a także wysoka skuteczność Włochów w ataku sprawiły, iż Iran został całkowicie zdominowany przez Azzurich. Przewaga nad Persami rosła z minuty na minutę. Rady od trenera Lozano oraz kolejne zmiany nie pomagały zawodnikom z Azji, wręcz przeciwnie- błędy zaczęły się drastycznie mnożyć. Efekt - pewna wygrana w drugim secie podopiecznych Gianlorenzo Blenginiego 25-19.
Trzecia i jak się później okazało ostatnia partia była koncertem gry Włochów i komedią pomyłek w ekipie Iranu. Kolejne popisowe ataki Zaytseva, Juantoreny i Lanzy coraz bardziej odbierały chęć do gry Azjatom. Przejawiało się to kolejnymi, wręcz banalnymi błędami drużyny prowadzonej przez Raula Lozano. Irańczycy zaczęli między sobą coraz bardziej dyskutować, a kolejni zmiennicy wprowadzali jeszcze większy zamęt w poczynania naszych grupowych rywali. Zepsuta zagrywka Maroufa spowodowała, że Włosi mogli cieszyć się z wygranej w trzeciej partii 25-17 i awansu do półfinału turnieju olimpijskiego. W nim zmierzą się w piątek z drużyną USA.


Włochy - Iran 3-0
(31-29, 25-19, 25-17)


Włochy: Juantorena, Giannelli, Zaytsev, Lanza, Buti, Birarelli, Colaci (libero) oraz Antonov, Rossini.

Iran: Mahmoudi, Ebadipour, Marouf, Ghaemi, Seyed, Gholami, Marandi (libero) oraz Mirzajanpour,           Ghafour, Mahdavi, Zarini.

Maciej Piotrowski

środa, 17 sierpnia 2016

Pierwszy ćwierćfinał zwycięski dla Rosji!

W pierwszym ćwierćfinale reprezentacja Rosji zdecydowanie pokonała 3:0 niespodziankę tego turnieju, Kanadę. Tym samym zapewniła sobie udział w półfinale Igrzysk Olimpijskich w Rio.



Źródło: FIVB

W początkowej fazie pierwszego seta zarówno Kanadyjczycy, jak i Rosjanie wyróżniali się efektownymi asami serwisowymi i toczyli wyrównana walkę punkt za punkt. Dzięki dobrej zagrywce i skutecznemu blokowi Rosjanom udało się odskoczyć na 2 punkty przy stanie 6:4. Reprezentacja Kanady często popełniała także podstawowe błędy, dotknięcia siatki, czy atak w aut, co przyczyniło się do powiększenia przewagi przeciwników. Od tamtej pory Rosjanie grali o wiele spokojniej, a przy stanie 15:10 dla Sbornej, trener Kanadyjczyków, Glenn Hoag poprosił o czas dla swojego zespołu. Gdy przewaga powiększyła się do 7 punktów, szkoleniowiec postanowił wprowadzić roszadę na pozycji atakującego- w miejsce Schmitta pojawił się Marshall. Końcówka seta to znaczna dominacja Rosjan, którzy skutecznie zmierzali do zwycięstwa w tym secie. Sborna zakończyła seta efektownym blokiem, przy zdecydowanej przewadze 25:15.
Drugi set Kanadyjczycy zaczęli od 2 błędów, jednak pokazali, że dalej dobrze radzą sobie z atakami ze środka- punkt zdobył Vigrass, potem Kanadyjczykom udało się zatrzymać wysokim blokiem atak Rosjan. Jednak to podopieczni Alekny dalej dominowali na boisku, co przyczyniło się do uzyskania prowadzenia 8:4. Wysoka przewaga spowodowała, że Grankin mógł uruchomić na boisku zawodników na wszystkich pozycjach, skutecznie mylił kanadyjskich środkowych, rozgrywał także efektowne akcje na skrzydłach przy pojedynczym bloku. Przy stanie 11:8 dla Rosji za boisku za Vandoorna pojawił się Duff, co miało pomoc Kanadzie odrobić dzielącą ich od Rosji stratę. Środek drugiej partii to powtórka z pierwszego seta, czyli błędy Kanadyjczyków i skrupulatne wykorzystywanie sytuacji oraz powiększanie wyniku przez podopiecznych trenera Vladimira Alekny. Jednak mimo kilku punktów przewagi Kanada nie dała Rosjanom odskoczyć, zdobywała punkty zarówno atakiem, jak i skutecznym blokiem. Udało im się zniwelować przewagę do zaledwie jednego lub dwóch punktów. Przy stanie 19:17 dla Rosji trener Hoag poprosił o czas dla swojego zespołu. Niestety po czasie ich gra się poprawiła i przy stanie 21:18 musiał wykorzystać drugi czas, by spróbować jeszcze pobudzić swój zespół do walki w końcówce seta. Dzięki skutecznemu blokowi w ostatniej akcji seta Rosjanie zwyciężyli 25:20 i prowadzili już w spotkaniu 2:0. 
Po dwóch przegranych setach widać było, że reprezentacja Kanady zmotywowała się do walki, by przedłużyć swoje szanse w tym meczu i prowadziła wyrównaną grę z Rosją na początku seta. Później jednak zaczęli popełniać błędy w ataku i na zagrywce, co przyczyniło się do uzyskania przez Rosję 3 punktowej przewagi (10:7). Grankin często popisywał się efektownymi kiwkami i rozgrywaniem piłek, które ciągle zaskakiwały kanadyjski zespół. Trener Hoag zdecydował się na powrót na boisko atakującego Schmitta. Rosjanie powiększyli swoją przewagę w tym secie do 6 punktów (16:10) i mogli ze spokojem rozgrywać kolejne akcje. Skutecznymi atakami popisywali się Perrin i Marshall, jednak przewaga Sbornej była już zbyt duża, by kanadyjskim siatkarzom udało się nawiązać walkę w tym meczu. Skutecznym atakiem na zakończenie tego meczu popisał się Kliuka, dzięki czemu to Rosjanie mogli cieszyć się z awansu do półfinału IO w Brazylii.

Kanada 0:3 Rosja 
(15:25, 20:25, 18:25) 

Kanada: Sanders, Vandoorn, Vigrass, Hoag, Schmita, Perrin, Bann (libero) oraz Blankenau, Marshall, Verhoeff, Winters.

Rosja: Tietiuchin, Kliuka, Grankin, Wolkow, Volvich, Michajłow, Verbov (libero) oraz Kobzar, Bakun, Ermakov, Aszczew, Wolkow.


Kamila Łata

wtorek, 16 sierpnia 2016

Krzysztof Stelmach drugim trenerem bełchatowskiej Skry!

Krzysztof Stelmach wraca do Bełchatowa. Olimpijczyk z Atlanty będzie drugim opiekunem PGE Skry Bełchatów. Na tym stanowisku zastąpi dotychczasowego trenera przygotowania fizycznego Fabio Stortiego. 
Źródło: PGE Skra Bełchatów
Kibice bełchatowskiego zespołu z pewnością pamiętają 274-krotnego reprezentanta Polski. Stelmach bowiem związany był z drużyną w latach 2005-2008. Przyjmujący w swoim dorobku posiada trzykrotne mistrzostwo kraju, dwa razy triumfował w Pucharze Polski oraz zdobył brązowy medal Ligi Mistrzów - najbardziej prestiżowego turnieju sezonu klubowego. Krzysztof Stelmach podbijał siatkarskie szczyty również z Zaksą Kędzierzyn-Koźle (2008-2012). Z aktualnym mistrzem z Kraju nad Wisłą zdobył wicemistrzostwo Polski, Pucharu CEV i dostał się do finału Pucharu Polski. Wcześniejsza kariera przyjmującego łączyła się z klubem z Olsztyna (2013-2014) oraz BBTS-em Bielsko-Biała. 

Po pamiętnym przez każdego z nas meczu BBTS-u trener Stelmach nie ukrywał smutku, ponieważ siatkarze z Bielska-Białej zdołali wygrać jedną partię spotkania i tym samym pozbawili Bełchatowian szansy gry z finale PlusLigi sezonu 2015/2016. ''Jest mi przykro, że PGE Skra przegrała, i ja wraz z moim zespołem się do tego przyczyniłem. Zostawiłem tu trzy wspaniałe lata. Moje serce jest z Bełchatowa'' - czytamy na oficjalnej stronie klubu. 

Anna Frankowska.

poniedziałek, 15 sierpnia 2016

Kuba tylko tłem dla biało-czerwonych

W ostatnim meczu turnieju olimpijskiego w Rio de Janerio reprezentacja Polski w trzech setach pokonała Kubańczyków i na koniec fazy grupowej zapewniła sobie drugie miejsce w tabeli. Ćwierćfinałowym rywalem biało-czerwonych będzie reprezentacja Stanów Zjednoczonych. 
Fot: FIVB
Mecz Polaków z Kubańczykami nie miał większego znaczenia, ale trenerzy postanowili rozpocząć spotkanie prawie najsilniejszą szóstką. Mimo to, że Karol Kłos rozpoczynał wcześniejsze spotkania w podstawowym składzie, to wczoraj na środku siatki od pierwszych minut pojawił się Piotr Nowakowski. Swoją skuteczną grą spłacił trenerski kredyt zaufania. Zanotował dziewięć punktów. Nowakowski godnie zaprezentował się również w ataku. Zakończył pięć z sześciu zagrań. Do dorobku punktowego dopisał również trzy punkowe zagrywki i skuteczny blok. Z racji tego, że Kubańczycy nie byli zagrożeniem dla naszej drużyny Stephane Antiga postanowił ulżyć Bartoszowi Kurkowi a posłał na boisko drugiego atakującego Dawida Konarskiego - zdobywcę ośmiu punktów (5/6 ataków). Na parkiecie błyszczał również Michał Kubiak. Kapitan reprezentacji zdobywał punkt za punktem. Efektywnie zakończył dziesięć z dwunastu ataków, co dało mu 86% skuteczność. Również warto dodać, że Kubiak nie popełnił przy tym ani jednego błędu. Pomimo tego, że rywale biało-czerwonych kilka razy zdobyli punkt bezpośrednio z zagrywki, Polacy równie dobrze jak w ataku spisywali się w przyjęciu (50% polskiej drużyny, przy 27,12 rywala). Z czasem na boisku pojawił się Rafał Buszek. Mistrz Polski efektywnie zakończył cztery z sześciu ataków. Polacy w ataku popełnili zaledwie dwa błędy przy osiemnastu Kubańczyków! Jedynym elementem który zbliżał obie drużyny były błędy w zagrywce (13 Polacy, 12 rywale). Na brawa zasługuje również gra Kubańczyków, w szczególności Osniela Rendona - 11 punktów oraz Osniela Melgarejo - 7 ''oczek''. 


Polska-Kuba 3:0 (25:18)(25:15)(25:17)

Polska: Grzegorz Łomacz, Fabian Drzyzga, Karol Kłos, Piotr Nowakowski, Mateusz Bieniek, Mateusz Mika, Rafał Buszek, Michał Kubiak, Bartosz Bednorz, Dawid Konarski, Bartosz Kurek, Paweł Zatorski (L).

Kuba: Javier Ernesto Jimenez Scull, Yosvani Gonzalez Nicolas, Osniel Lazaro Melgarejo Hernandez, Javier Octavio Concepcion Rojas, Osniel Cecilio Rendon Gonzalez, Yonder Roman Garcia Alvarez, Livan Osoria Rodriguez, Darienn Ferrer Delis, Mario Luis Rivera Sanchez, Reinier Rojas Cohimbra, Miguel Angel Lopez Castro, Adrian Eduardo Goide Arredondo.

Sędziowali: Vladimir Simonovic, Ibrahim Ahmed Al Naama Mohd

Anna Frankowska.

sobota, 13 sierpnia 2016

Rosjanie minimalnie lepsi od Polaków

W czwartym meczu turnieju olimpijskiego reprezentacja Polski przerwała swoją passę zwycięstw. Na drodze do kolejnego wygranego meczu na Igrzyskach Olimpijskich stanęła tym razem dobrze dysponowana Rosja, jednak do zwycięstwa brakowało naprawdę niewiele.

Źródło: FIVB 

Początek pierwszego seta to wyrównana walka obu drużyn. Polacy rozpoczęli mecz świetną zagrywką (zarówno Mika, jak i Kłos), co uniemożliwiło rywalom dobre rozgrywanie piłek. Rosjanie jednak skutecznie radzili sobie w obronie, co doprowadziło do remisu 5:5. Później utrzymywały się 2 punkty przewagi naszej reprezentacji, lecz po kilku następnych akcjach nastąpił nerwowy okres gry naszego zespołu, co wykorzystali rywale i przy wyniku 10:8 dla Rosjan, trener Antiga zmuszony był wziąć pierwszy czas dla polskiego zespołu. Nie potrafiliśmy poradzić sobie ze świetnie broniącymi Rosjanami, którzy wyprowadzali skuteczne i efektowne kontry, których brakowało naszym zawodnikom. Przewaga Rosjan powiększyła się do 6 punktów (16:10), więc zaczęli grać swobodnie, kiwać i trener naszego zespołu musiał przerwać dobrą passę korzystając z drugiego czasu dla polskiej drużyny. Końcówka seta to nadal dominacja Rosjan. Po wprowadzeniu na boisku Nowakowskiego, Polacy odrobili kilka punktów, a przy stanie 15:21 wystraszony błędami swojej drużyny Alekno bierze pierwszy czas. Rosja uzyskała 7 punktową przewagę (23:16) i ciężko było ją zatrzymać. Obroniliśmy pierwszą piłkę setową przy stanie 18:24, jednak ostatecznie Konarski myli się w zagrywce, co pozwoliło podopiecznym Alekny zwyciężyć w 1 secie.
Drugiego seta skutecznym atakiem ze środka rozpoczyna Kłos. Polakom udaje się zatrzymać potrójnym blokiem dobrze dysponowanego dzisiaj Tietiuchina. Na początku seta wzrosła przewaga naszej drużyny (4:1) i trener reprezentacji Rosji już po kilku pierwszych akcjach zmuszony był do wzięcia czasu i przerwania naszej skutecznej gry. Obie drużyny popełniały sporo błędów w zagrywce. Mika coraz lepiej radził sobie w asekuracji i kontrze, co okazało się być metodą na Rosjan w tym momencie spotkania. Powoli wracaliśmy do swojej optymalnej dyspozycji i mogliśmy bardziej swobodnie rozgrywać kolejne akcje. Przy stanie 21:15 skutecznym atakiem popisał się Kurek, później także dołożył do tego dobrą zagrywkę, z którą z trudem radzili sobie Rosjanie. Ostatnią akcje seta zakończył efektownym atakiem Michał Kubiak.
Początek trzeciego seta to dominacja Rosji - od stanu 4:2 utrzymuje się ciągła przewaga, która wzrasta do 5 punktów (11:6 dla Rosji), więc o czas poprosił trener Antiga. Nasza reprezentacja nie broniła piłek, nie potrafiliśmy wyprowadzić swoich akcji, więc ciężko nam było myśleć o pokonaniu w tym secie podopiecznych trenera Alekny. Kolejną dobrą zagrywką wyróżniał się Tietiuchin, który obok Grankina i Michajłowa był wyróżniającym się zawodnikiem z ekipy rosyjskiej. Po przepychance na siatce wygranej dla Rosji, set zakończył się wynikiem 25:18.
Czwarty set rozpoczął się dwóch skutecznych bloków Volvicha na naszych zawodnikach. Dzięki dobrej zagrywce Kurka wróciliśmy do meczu i odrobiliśmy 4 punkty. Wróciła wiara w swoje możliwości, dobrą grę i przedłużenie meczu do 5 setów. Od tamtej pory gra wyglądała o wiele lepiej, Polacy grali z Rosjanami punkt za punkt, utrzymując swoją 2 punktową przewagę z początku seta. W środkowej części gra się wyrównała, graliśmy cierpliwie, by nie pozwolić Rosjanom kolejny raz uzyskać kilku punktowej przewagi. W końcówce seta mylą się Rosjanie i pozwala nam to na powiększenie przewagi (20:17). Skuteczne ataki Kurka w końcówce 4 seta dawały coraz większą szanse na doprowadzenie do remisu w tym meczu.  Pod jego wodzą udało się wygrać decydujące piłki i zakończyć seta 25:22.
Tie- break rozpoczął się efektownym atakiem Kurka, lecz to Rosjanie zaczęli dominować w pierwszych akcjach tego seta. Polska reprezentacja nie pozwoliła im jednak objąć wysokiego prowadzenia i dłuższy czas prowadziła walkę punkt za punkt. Nie kończyliśmy swoich ataków, więc Rosjanie wykorzystywali naszą słabość i szybko objęli prowadzenie 6:3. Przy zmianie stron siatkarze Antigi przegrywali 5:8. Przy 9:13 dla naszych siatkarzy trener wziął czas, by jeszcze podbudować nasz zespół do walki. Po obronionych 2 piłkach meczowych Alekno poprosił o czas. Przy wyniku 13:14 i punktach Kubiaka wykorzystał ostatni czas dla swojej drużyny. Niestety, Buszek pomylił się w zagrywce i to Rosja została zwycięzcą tego ciężkiego meczu.

Polska 2: 3 Rosja
(18:25, 25:16, 18:25, 25:22, 13:15)

Polska: Kurek, Bieniek, Łomacz, Kłos, Kubiak, Mika, Zatorski, Drzyzga, Buszek, Nowakowski, Konarski 

Rosja: Tietiuchin, Kobzar, Grankin, Wolkow, Bakun, Volvich, Verbov, Michajłow, Wolkow, Kliuka, Emakov. 


Kamila Łata